~Perspektywa Harrego~
Razem z chłopakami siedzieliśmy na poczekalni i czekaliśmy na jakąś wiadomość o Grace. Wszyscy chodziliśmy korytarzu i się denerwowaliśmy.
-Chłopaki idę zapalić zaraz przyjdę- powiedział Zayn i wyszedł przed szpital.Nagle podszedł do nas lekarz, który zajmuje Się Grace.
-Co z Grace?- powiedziałem prawie krzycząc.
- Pani Muler ma amnezję tym czasową. Ale jeszcze dokładnie nie wiemy ile będzie trwała może do 2,3 miesięcy- powiedział, a ja o mało co nie zemdlałem.
-Jak to amnezja? Czyli ona nic nie pamięta?- usiadłem na krzesło zakrywając dłońmi twarz.
- Jeszcze nie wiemy czy wszystkiego nie pamięta, ale po ogólnych badaniach będzie wszystko wiadomo, a teraz przepraszam ale muszę iść do pacjentów -przegnał się i poszedł. Amnezja? I co teraz będzie? Na pewno nas nie pamięta. Mnie nie pamięta. Podeszłe do okna tam gdzie leżała Grace. Leżała tam tak niewinnie podłączona do wielu rurek i urządzeń. Momentalnie pojedyncze łzy zaczęły spływać po moim poliku. Kocham ją, cholernie ją kocham, a one może tego nie pamiętać. Nie ruszała się, tylko jej klatka piersiowa unosiła się raz do góry raz na dół. Ale do czasu. Nagle zobaczyłem jak otwiera oczy. Szybko weszłam do środka. Była słaba, ale to nie ważne. Ważne że wreścię się obudziła.
-Ki...Kim ty jes...jesteś?- powiedziała, a raczej wyszeptała. No tak. Mogłem się tego spodziewać.
-Jestem Harry... twój chłopak, nie pamiętasz mnie bo masz...bo masz amnezje- spuściłem wzrok siadając na krześle .
-Co amnezja? Chłopak?- zapytała zdziwiona.
- Wiem że to dziwnie brzmi dziwnie, ale to prawda- opowiedziałem. Po chwili do sali wszedł lekarz. Zadał jej kilka pytań i potem pojechała na jakieś badania. Wróciłem na korytarzu, gdzie byli chłopaki i Hope. Usiadłem na krzesło i schowałem twarz w dłonie.
-Ej, stary będzie dobrze-nagle usłyszałem głos Louisa.
-Nic już nie będzie dobrze rozumiesz!- wyszeptałem.
*Perspektywa Grace*
Wróciłam do sali w której byłam wcześniej. Ta cała sytuacja była bardzo dziwna. Nic nie pamiętałam tylko niektóre rzeczy. Ten cały Harry całkiem uroczy. Ale nie pamiętałam go. Lekarz powiedział, że jutro mogę wyjść ze szpitala, a ja ogóle nie wiem gdzie mam się podziać. W tym przypadku postanowiłam zawołać Harrego. Lekarz zawołał Harrego i już po chwili był w sali.
-Usiądź- pokazałam na krzesło przy łóżko.
-To co mówiłeś to prawda-upewniłam się.
-Co do słowa- spojrzał mi w oczy. Poczułam tysiące motyli w brzuchu. Postanowiłam mu zaufać.
-Ale mam jeszcze jedno pytanie?
-Tak?
-Tak wo gule,gdzie ja mieszkam- zaśmiałam się bo to naprawdę głupie pytanie.
-Jak to, gdzie u mnie... to znaczy u nas- uśmiechnął się pokazując swój równy rządek zębów. Ja tylko odwzajemniłam uśmiech.
---------------------------------------------------------------------------
No, więc mamy pierwszy rozdział! Mam nadzieje, że się spodoba;) Pozdrawiam Sara :*
Sarcia, jak fajnie. Teraz tylko czekam aż oni będą jej tak słodko przypominali wszystko. ahhhhhhhhhhhhh <3 Życzę weny :*
OdpowiedzUsuń